Władze polskie nie działały na szkodę Rzeczpospolitej Polskiej i nie miały takiego zamiaru - powiedział prokurator Przemysław Nowak podczas środowej konferencji prasowej.

Prokuratura Krajowa badała, czy polscy urzędnicy, podejmując decyzje dotyczące współpracy z Rosją przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej, działali na szkodę interesów Polski. - Kilka lat wcześniej bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej wpływały w tym zakresie zawiadomienia. Prokuratorzy wówczas odmawiali wszczęcia postępowań, a sądy te decyzje utrzymywały w mocy - przypomniał prokurator Przemysław Nowak podczas środowej konferencji prasowej 5 sierpnia. To jednak zmieniło się po zmianie władzy (rządy PiS), a konkretnie w 2016 roku.

Śledczy w marcu 2026 roku umorzyli dwa wątki, ale w toku pozostał główny. Prokuratura sprawdzała w nim, czy polscy funkcjonariusze publiczni zawarli z Rosją niekorzystną dla Polski umowę, która dotyczyła wyboru podstawy prawnej badania przyczyn wypadku przez właściwe komisje badania wypadków lotniczych.

Prokurator poinformował, że strona polska miały cztery możliwości współpracy. Pierwsza z nich - na którą się zdecydowano - została podjęta na podstawie reguł zawartych w załączniku 13 do Konwencji chicagowskiej. - Druga możliwość to była współpraca na podstawie bilateralnego porozumienia z 1993 roku między Polską a Rosją, które dotyczyło troszeczkę innej kwestii [reguluje kwestię lotu wojskowych samolotów i zawiera deklarację, że w razie wypadku strony deklarują chęć wspólnego wyjaśniania przyczyn katastrofy bez wskazania procedury, trybu i uprawnień] i wymagałoby nowej umowy międzynarodowej - powiedział prok. Nowak. Trzecią opcją była próba negocjowania nowej umowy międzynarodowej, a czwartą - brak zgody na wymienione metody współpracy.