Zła opinia o ulicy Limanowskiego ciągnie się przed dziesięciolecia. Nawet moja córka kiedyś usłyszała od nauczyciela, że "na Limankę lepiej nie zaglądać" - dlatego wstydziła się przyznać, gdzie mieszka - słyszę.

Pani Marta w blokach z PRL-u przy Limanowskiego mieszka z rodziną od 15 lat. Jej zdaniem jest już najwyższy czas, żeby zmienić stereotyp o tej ulicy: - Może na murach jest więcej kibolskich napisów, ale pod innymi względami to jest zwyczajne osiedle, jak inne w Łodzi. Może inaczej jest na początku Limanowskiego, gdzie są kamienice, bliżej Rynku Bałuckiego, ale na wysokości naszych bloków czuję się bezpiecznie.

Zwraca uwagę na inne sprawy, które jej przeszkadzają: brak nocnej komunikacji, która zatrzymywałaby się blisko jej domu, a także problem dzikich wysypisk. - Śmieci podrzucane są w kilku miejscach w mojej okolicy. Przy Kaszubskiej widziałam kiedyś odpadki krawieckie w workach, innym razem stare opony. Raz ktoś między drzewa podrzucił skrzynki ze zgniłymi owocami. W dużej ilości.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.