Policjanci mnie bili, grozili mi i mojej rodzinie. Miałem taką pustkę w głowie, że przyznałbym się do wszystkiego - mówi Jarosław Sosnowski, który po 21 latach warunkowo przedterminowo opuścił więzienie i stara się o kasację wyroku za zabójstwo.
- Przecież to nie ma sensu - mówi Jarosław, gdy po latach wracamy na miejsce, gdzie odnaleziono ciało 26-letniej Małgorzaty. - Dlaczego miałbym iść w mrozie, bez kurtki, tak daleko? Z Małgosią, której tak naprawdę nie znałem? Tamten wieczór spędzałem ze swoją dziewczyną, byłem z nią do godziny pierwszej. Potem, przyznaję, poszedłem uprawiać seks, właśnie tutaj. Tamta była chętna, już kiedyś coś było między nami. Spotkaliśmy się około drugiej w nocy. A oni twierdzą, że miałem jeszcze poznać Małgorzatę, iść z nią nie wiadomo gdzie, uprawiać seks, zgwałcić, zamordować, wrócić i spędzać czas z kolejną dziewczyną. Ja przecież jestem normalny.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny
zabójstwo













