Marzenia bohaterek Adichie często zostają spełnione dzięki mężczyznom, ale równie często są przez nich niszczone
Dla spragnionych klasycznej, wielowątkowej, mądrej powieści. To może być świetna lektura na urlop, bo można się w niej zanurzyć na dłużej, dać sobie czas na poznanie czterech kobiet, których życie opisuje Chimamanda Ngozi Adichie. Amerykańska pisarka o nigeryjskich korzeniach, autorka rewelacyjnej powieści „Amerykaana" (wkrótce w nowym wydaniu i nowym tłumaczeniu Kai Gucio, wyd. Filia) i kultowego eseju o feminizmie „We Should All Be Feminists" kazała nam na nową książkę czekać ponad dekadę, ale gdy czytamy „Bilans snów", rozumiemy, że konstruowanie tej historii musiało tyle trwać. Poznajemy cztery kobiety, które przyjechały do Stanów Zjednoczonych z różnych krajów Afryki. Pochodzą z innych kultur, plemion, klas, mają różny status i możliwości. Łączy je doświadczenie bycia kobietą oraz to, że ich życia przecięły się w jakimś momencie.
Materiał promocyjny
Społeczeństwo
kryzys demograficzny











