Nie, nie będę polecać lektury Prousta, choć jedna z autorek ma z nim co nieco wspólnego.
Trzy pisarki: francuska nastolatka, dorosła Amerykanka, starzejąca się Irlandka. Ich bohaterki mogłyby być nimi, w przypadku tej ostatniej nawet są. Ale mogłyby być też nami. I czasem są. Trzy historie z różnych krajów i epok pokazują dorastanie i kobiece doświadczenie.
Na łamach „Gazety Wyborczej" Tadeusz Nyczek wspominał przed laty, że kiedy w końcu przeczytał skandalizującą francuską powieść z 1954 roku (gdy się ukazała po polsku, miał 10 lat i nie wolno było mu jej dotykać), wydawała mu się "typowo babską opowiastką o dojrzewającej pannicy, której przewróciło się w głowie wskutek panującego w jej otoczeniu tumiwisizmu i obyczajowej swobody, z której nic nie wynikało oprócz nudy uczuć. No ale jako facet pewnie jak zwykle wszystko źle rozumiałem".
klub "gazety wyborczej"
upały









