Czy dziecko można wychować do podróżowania?Kamila Florczak: Mam wrażenie, że nasze dzieci wyssały zamiłowanie do podróżowania z mlekiem matki. (śmiech) I myślę, że mamy szczęście, że od małego pozwalały nam zwiedzać świat.Ale zdecydowanie jest tak, że im wcześniej zaczniemy z dziećmi podróżować, tym bardziej naturalne będzie to dla nich. Będą wiedziały, co to samolot, lotnisko, pociąg, jakie są procedury, zasady.

Jak to zrobić?Paweł Florczak: Ważna jest zasada małych kroczków. Jeśli przed urodzeniem się dziecka nie podróżowaliście z plecakiem po Azji, nie wybierajcie się w taką wyprawę z niemowlakiem. Pojedźcie najpierw gdzieś blisko, żeby przekonać się, jak taka podróż wygląda, czego potrzebujecie, jak się czujecie wy i dziecko. Nawet my zaczęliśmy od krótkich wypadów pod Łódź, potem wybraliśmy się samochodem na Litwę – i to był chyba najbardziej stresujący wyjazd, bo pierwszy z kilkumiesięczną Oliwką na pokładzie. Potem polecieliśmy na Sycylię, żeby sprawdzić, jak znosi loty, a dopiero potem wybraliśmy się do Chin.Kamila: Według mnie ważne jest jeszcze jedno – nastawienie rodziców. Jeśli oni dają dzieciom pozytywny komunikat, nawet w trudnej sytuacji, to dzieci czują się pewniej. Kiedy opóźniały się nam loty i musieliśmy nocować na lotnisku, nie mówiliśmy: "O matko, jaka tragedia, co my teraz zrobimy?!", tylko: "Mamy więcej czasu na zabawę na lotnisku". I liczyliśmy samoloty, które stały na płycie.Przygotowujecie jakoś dzieci na takie nietypowe okoliczności?Kamila: Zawsze staramy się wprowadzić je w to, co będzie się działo. Kiedyś czytaliśmy książeczki, teraz częściej opowiadamy im, co po kolei się wydarzy, gdzie będziemy, jakie procedury przejdziemy. Tłumaczymy też i przypominamy, jak należy się zachowywać w różnych miejscach – że w samolocie nie krzyczymy, a na lotnisku trzymamy się blisko.