Posłuchaj 04:49 min
Jeśli "Poniedziałkowe dzieci" były biografią podwójną, "Chleb aniołów" jest już tylko historią Patti Smith, nie znaczy to jednak, że nie ma innych bohaterów.
"Odnalazłam własny głos dzięki podróżom. Głos piosenkarki, głos pisarki. Przemierzałam wschodnią część Europy i skończyłam w Polsce, w Dolinie Charlotty z jej dziwnym lasem i małym zoo, którego strzeże stary mongolski wielbłąd dwugarbny o kudłatym futrze i wielkich, smutnych oczach w oprawie długich rzęs" – pisze Patti Smith niemal na końcu swojej nowej autobiografii „Chleb aniołów", która ukazała się właśnie w tłumaczeniu Dariusza Żukowskiego (wyd. Czarne). To pewna kompozycyjna klamra, bo książka zaczyna się dokładnie w tym samym miejscu – nad brzegiem polskiego jeziora między Słupskiem a Ustką, gdzie Smith występowała w sierpniu 2017 r. W dolinie, której nazwa kojarzy jej się z imieniem porcelanowej lalki pozostawionej w trawie przez dziecko, które poszło zbierać jagody.
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.











