Moda przyszła do niej wcześniej niż muzyka. Dorastając w małej miejscowości, szybko przekonała się, że każda próba wyróżnienia się zostaje zauważona. Dziś opowiada o tym, jak z dziewczyny chowającej się za szerokimi ubraniami stała się kobietą, która coraz odważniej pokazuje siebie.Co pojawiło u ciebie jako pierwsze - potrzeba wyrażania siebie muzyką czy wyglądem?

Dominika Płonka: Zdecydowanie wygląd. Muzykę zaczęłam tworzyć dosyć późno, przynajmniej jak na standardy wielu wokalistek. Pierwsze rzeczy wydawałam dopiero po studiach licencjackich, mając 22 lata. Właściwie wydarzyło się to trochę przypadkiem, bo mój młodszy brat zaczął produkować muzykę i szukał osoby do wokalu.Jeśli chodzi o modę, od zawsze lubiłam eksperymentować. W podstawówce sama obcinałam sobie grzywkę, robiłam różne koczki i warkoczyki. Dorastałam w małej miejscowości, więc każde wyjście poza schemat było od razu zauważalne. Były śmiechy, zdarzało się też naśladowanie moich outfitów, ale mnie to nie zatrzymywało.Dużą rolę odegrała też moja mama. Kiedy dziś patrzę na zdjęcia z dzieciństwa, mam ochotę ubrać się dokładnie tak samo. Uwielbiałam dodatki, kolory i przebieranie się. Później przyszły nastoletnie lata i ogromna potrzeba dopasowania się do otoczenia. Nagle bardziej zależało mi na tym, żeby nie odstawać.Kiedy zaczęłam wydawać muzykę, na początku też raczej się chowałam. Najczęściej za szerokimi T-shirtami i spodniami. Dzisiaj jestem zdecydowanie odważniejsza niż wtedy.