Jedna z użytkowniczek naszego forum opisała sytuację, która zaczęła się dość niewinnie, od wieloletniej przyjaźni. Z mężczyzną łączyły ją lata rozmów i wzajemnego wsparcia w trudnych chwilach. Również wtedy, gdy obydwoje rozwodzili się ze swoimi ówczesnymi partnerami. Co więcej, towarzyszyli sobie również na co dzień. Podczas wspólnych spacerów i spotkań, które z czasem stały się nieodłącznym elementem ich życia. Relacja wydawała się stabilna i - jak podkreśliła - pozbawiona romantycznych deklaracji. Aż do jednego wieczoru, kiedy po alkoholu doszło między nimi do zbliżenia.

Zobacz wideo NITA o sytuacjach, które sprowadziły ją do parteru. "Życie prywatne i zawodowe było w chaosie"

Po tym wydarzeniu sytuacja stała się bardziej skomplikowana emocjonalnie. Mężczyzna, jak relacjonowała, zareagował silnym poczuciem winy i tzw. kacem moralnym. Obawiał się, że przekroczył granicę i że mogło to wpłynąć na ich relację. Podkreślał, że zależy mu na utrzymaniu przyjaźni i że nie chce być odebrany jako ktoś, kto ją wykorzystał. Ona sama podeszła do sprawy spokojniej. Uznała, że był to wspólny, świadomy wybór, który nie musi definiować ich dalszego kontaktu. Zaproponowała więc, by potraktować go jako incydent, który nie zmienia ich relacji. Jak opisała, następnego dnia rozmawiali już normalnie, w ciepłej, swobodnej atmosferze.