W kulturze, która niemal wszędzie sprzedaje obraz namiętnego związku, relacje bez seksu wciąż budzą podejrzliwość. Wystarczy jedno zdanie o wygasłym pożądaniu, by wokół pojawiły się domysły o zdradzie, kryzysie albo emocjonalnym oddaleniu. Tymczasem życie rzadko mieści się w prostych schematach. - On dalej całuje mnie w czoło i przytula w kuchni. Po prostu nasze ciała przestały nadążać za emocjami - opowiada Ilona, która od lat żyje w małżeństwie bez seksualnej chemii.
Mimo to między nimi nadal jest czułość, codzienna troska, wspólny śmiech i poczucie bezpieczeństwa, którego wiele par mogłoby pozazdrościć. Historia Ilony momentami ściska za gardło, czasem skłania do refleksji, ale przede wszystkim pokazuje, że bliskość nie zawsze wygląda tak jak w filmach romantycznych.
Zobacz wideo W związku trzeba nie tylko umieć rozmawiać, ale i milczeć
Seks jest ważnym językiem bliskości, ale nie zawsze jest jedynym
Ilona długo nie mówiła o tym nikomu. Nawet najbliższe koleżanki były przekonane, że jej małżeństwo jest idealne. Częste randki, dużo śmiechu, codzienna bliskość i to charakterystyczne spojrzenie, które mają pary naprawdę dobrze czujące się w swoim towarzystwie. Szkopuł w tym, że za zamkniętymi drzwiami ich wymuskanego mieszkania od dawna nie gościł seks. I choć z zewnątrz wiele osób pewnie uznałoby to za początek końca, ona sama nie potrafiła nazwać tego w ten sposób.








