Rozstajemy się coraz częściej. Tak kończy się już niemal co trzecie małżeństwo, w największych miastach nawet co drugie. Rynek zwęszył potrzebę - są już poradniki, podcasty i rytuały, jak to robić najlepiej.

Zapłakana blondynka w piżamie zapada się w kanapę. Lody popija winem, w popielniczce gasi kolejnego papierosa, wyje do piosenki „All by myself" Celine Dion. Kiedy na ekrany polskich kin wchodziła ekranizacja „Dziennika Bridget Jones", pokolenie dzisiejszych czterdziestolatek przeżywało pierwsze miłości. I pierwsze rozstania. Popkultura podsuwała młodym kobietom smutną wizję życia w samotności. Koniec romansu jawił się jako koniec świata.

Ćwierć wieku później normą stało się mówienie o byciu solo również jako o wyborze. Trudno oszacować, ile Polek i Polaków rzeczywiście wybiera życie bez związku, ale w urzędach stanu cywilnego coraz rzadziej wybrzmiewa marsz weselny. W 2024 roku pobrało się 135 tys. par, co jest najniższym wynikiem w okresie powojennym. Za to pełne ręce roboty mają sądy, każdego roku orzekają ok. 60 tys. rozwodów. Tak kończy się już niemal co trzecie małżeństwo, w największych miastach nawet co drugie. Rośnie też liczba osób mieszkających w pojedynkę.

Materiał promocyjny