Dzisiejszy rozwodnik ma ponad czterdzieści lat, kredyt, dziecko w szkole, starzejących się rodziców, konto w banku, historię chorób, wspólne wakacje zapisane w chmurze.

Elizabeth Gilbert w „Jedz, módl się, kochaj" przywołuje żart z „New Yorkera": „Jeśli naprawdę chcesz kogoś poznać, rozwiedź się z nim".

Sama odwraca tę myśl jeszcze boleśniej: „Jeśli chcesz kogoś przestać znać, też musisz się z nim rozwieść". I to jest ciekawe, bo przecież kilkadziesiąt stron dalej, w tej opowieści o wielkiej podróży przez życie, Gilbert pisze o miłości jako o całkowitym samozatraceniu.

„Żeby mieć problem granic, trzeba najpierw mieć granice" – zauważa z gorzką autoironią. Kiedy kochała, stawała się – jak sama to ujmuje – „błoną przepuszczalną". Oddawała wszystko: czas, uwagę, pieniądze, rodzinę, psa, nawet symboliczny „czas psa".

skrót wydarzeń dnia