Moja córka po śmierci uratowała życie blisko stu osobom - mówi Albert Augustyn. - Chcę, by powstał żywy pomnik jej imienia, inicjatywa, która będzie dbać o bezpieczeństwo pacjentów. Nie spocznę, dopóki ten system nie zostanie rozliczony.
27 maja Albert Augustyn, ojciec zmarłej 30-letniej Patrycji, pojawił się przed budynkiem starostwa powiatowego w Świdnicy, apelując do radnych o podjęcie działań w sprawie szpitala „Latawiec" i rozliczenie okoliczności śmierci jego córki. Podkreślał, że mimo upływu roku wciąż nie otrzymał pełnej dokumentacji ani jasnych odpowiedzi od instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad placówką.
- Centrala NFZ odmówiła mi wydania protokołu z kontroli, zasłaniając się tajemnicą. Starosta twierdzi, że urząd nie posiada dokumentów, choć radnym je udostępniono. Przed rodzicem ofiary buduje się mur z biurokratycznych procedur i wykrętów - mówił.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny














