Wciąż trwająca agresja wojsk rosyjskich na terytorium Ukrainy nie przeszkadza niektórym, by "bratać się" z Rosjanami i gościć w kraju, który od przeszło czterech lat atakuje niepodległego sąsiada. Mowa o Andrei Pirlo, który pojawił się w Rosji przy okazji finału krajowego pucharu pomiędzy Spartakiem Moskwa a FK Krasnodarem.
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
"Mogło się wydawać, że za czasów gry w piłkę czy obecnie Pirlo nie może narzekać na brak gotówki. Włoch widocznie hołduje zasadzie, że pecunia non olet [pieniądze nie śmierdzą], bo właśnie ogłosił, że został ambasadorem jednego z rosyjskich bukmacherów" - pisał w październiku ubiegłego roku Jakub Trochimowicz ze Sport.pl.
Zobacz wideo Sport.pl PLUS
Włoch wówczas podpadł wielu kibicom, którzy przez lata uznawali go za prawdziwą legendę. Najgłośniej o tej decyzji byłego piłkarza AC Milanu, Juventusu czy Interu Mediolan było oczywiście w Ukrainie, która od 2022 roku nieustannie jest ofiarą rosyjskiej agresji. "Genialny piłkarz, ale beznadziejny człowiek", "legendarny partner Szewczenki sprzedał się Rosji" - mogliśmy przeczytać.












