Wyobrażacie sobie turniej tenisowy w Monachium rozgrywany wokół swastyk i innych symboli Trzeciej Rzeszy? W Niemczech to niemożliwe, ale w Rzymie mało kogo to dziwi. Gdy kibice emocjonują się walką na mączce, wokół nich wciąż obecna jest propaganda faszystowskich Włoch - pisze z Rzymu wysłannik Sport.pl, Dominik Senkowski.

Internazionali BNL d’Italia to dla tenisowego kalendarza jeden z najważniejszych punktów każdego roku. Rozgrywany w Rzymie turniej, którego historia sięga 1930 roku, ma w sobie magię, której próżno szukać w nowoczesnych arenach w Dubaju czy Indian Wells.

Kiedy jednak opuszczamy trybuny i kierujemy się w stronę wyjścia z obiektu, ta sportowa otoczka nagle zderza się z ciemną przeszłością. Wystarczy krótki spacer aleją Viale del Foro Italico, by spod nóg, dosłownie i w przenośni, zaczęła wyzierać trudna historia Włoch XX wieku. Turniej odbywa się bowiem na terenie kompleksu sportowego, który został stworzony przez Benito Mussoliniego oraz pierwotnie był nazwany na jego cześć - Foro Mussolini. Mało tego - tam do dziś są ślady po Duce, których Włosi się nie pozbyli.