Siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie wzięli sobie do serca słowa piosenki puszczonej tuż przed ich półfinałem Ligi Mistrzów. Było łapanie się za głowy, bicie ze złością w piłkę, ale na koniec była euforia po zwycięstwie 3:1 nad faworyzowanym Ziraatem Ankara Tomasza Fornala. I było też niezwykle ważne odrodzenie w ekipie mistrzów Polski - pisze z Turynu Agnieszka Niedziałek, korespondentka Sport.pl.
Jeśli ktoś myślał, że siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie będą długo fetować sobotni triumf, który dał im drugi z rzędu finał Ligi Mistrzów, to się pomylił. Drużyna Michała Winiarskiego pokazała, że jest dopiero w połowie drogi do upragnionego celu, o który powalczą za niespełna 24 godziny.
Zobacz wideo Damian Wojtaszek ocenia rywali w final four Ligi Mistrzów: Każdy z nas potrafi grać w siatkówkę
Tomasz Fornal, Trevor Clevenot, Jakub Popiwczak i Jurij Gladyr trzy lata temu przeżywali wspólnie w turyńskiej Inalpi Arena jeden z najtrudniejszych momentów w swojej karierze. W barwach Jastrzębskiego Węgla przegrali wtedy w historycznym polskim finale LM z Zaksą Kędzierzyn-Koźle 2:3. Wszyscy wciąż czekają na wymarzony triumf w tych prestiżowych rozgrywkach. Los sprawił, że teraz, w tej samej hali, dwóch z nich miało zakończyć marzenie dwóch pozostałych o tym sukcesie, bowiem trafili na siebie w nowych barwach klubowych w półfinale. Szansę na realizację tego marzenia w niedzielę wciąż mają Popiwczak i Gladyr.














