Jest w nas coś takiego, co przywołuje i tęsknotę za dawnymi czasami, i wspomnienia rodzące się w trakcie oglądania poruszających się w zwolnionym tempie mniej lub bardziej zaokrąglonych panów - pisze w felietonie "Sport w 4K" Jacek Laskowski, komentator TVP Sport.
Zastanawiałem się ostatnio nad fenomenem meczów wspomnieniowych z udziałem dawnych gwiazd polskiego i światowego futbolu. Mam wrażenie, że z roku na rok jest ich coraz więcej, choć wydawałoby się, że przy natłoku imprez, turniejów, lig, pucharów, spotkania oldbojów prędko pójdą w niepamięć. Otóż nie. Choć mamy nieustanny dostęp do każdej piłkarskiej gwiazdy, choć możemy w każdej chwili obejrzeć każdą akcję, każdą bramkę, każdą paradę, choć jesteśmy w stanie zajrzeć do prywatnego życia większości z graczy, to i tak jest w nas coś takiego, co przywołuje i tęsknotę za dawnymi czasami, i wspomnienia rodzące się w trakcie oglądania poruszających się w zwolnionym tempie mniej lub bardziej zaokrąglonych panów.
To ciekawe, bo przecież patrząc na wielu byłych reprezentantów Polski, trudno mówić o powrocie do "dobrych czasów". Wielu z nich kojarzy się nam z czasami smutnymi, szarymi, z ciągłym sarkaniem na to, że nie potrafią zakwalifikować się na żaden duży turniej. Jednak po latach jesteśmy w stanie wybaczyć im wszystko. Może patrząc na to, jak wyglądają i jak się poruszają niektórzy z nich, mamy wrażenie, że są nam bliżsi, normalniejsi, może po latach rodzi się w kibicach pewnego rodzaju wybaczenie na zasadzie - OK, teraz jesteśmy kwita.






