31 sierpnia 2026, 16:03
- Są rodzice, którym nic nie pasuje, nigdy. W przedszkolu była mama, która donosiła na innych rodziców do dyrektora, mówiła, co kto powiedział, co kto zrobił - opisuje nasza rozmówczyni, która nie ma najlepszych doświadczeń z klasowymi chatami.
Shutterstock/Da Antipina
Miało być łatwiej. Dwa kliknięcia i podział prac przy klasowych mikołajkach lub przedszkolnym balu gotowy. Tymczasem przestrzeń w teorii bezpieczna stała się miejscem, gdzie niektórzy wolą się nie odzywać. Dlaczego? Bo nigdy nie wiadomo, które słowa okażą się punktem zapalnym.
Pierwsze burzliwe dyskusje zaczęły się już tydzień przed rozpoczęciem roku szkolnego. Wystarczyła zmiana godziny uroczystości, by część rodziców poczuła się poszkodowana. - Na grupie klasowej mojej córki już trwa dyskusja. Dyrektor zmienił godzinę rozpoczęcia roku szkolnego z 9.15 na 10.15 i jedna z mam nie może tego przeboleć. Wypisuje, że już umówiła się do fryzjera i nie może przełożyć wizyty, bo kolejny termin dopiero za dwa tygodnie. Absurd, dla mnie to nie do zrozumienia - mówi w rozmowie z portalem eDziecko Hania, mama 9-latki. Podobno inni rodzice szybko podchwycili temat. Wielu z nich twierdzi, że takie "przesunięcie" nie może mieć miejsca tydzień przed rozpoczęciem roku. Szkoła powinna z większym wyprzedzeniem informować o takich zmianach. Dyrekcja podkreślała, że była decyzja podyktowana organizacją pracy nauczycieli, ale czat już żył własnym życiem.Fora rodziców to nie księga zażaleńChoć grupy dla rodziców powstały po to, by usprawnić komunikację między rodzicami, coraz częściej stają się miejscem, w którym "wylewa się" prywatne frustracje. Bo problemem nie jest sam czat, lecz sposób jego wykorzystywania. Rodzice nie zawsze potrafią oddzielić to, co istotne, od tego, co osobiste. Wystarczy chwila, dwa słowa za dużo, by błaha rzecz przekształciła się w prawdziwą aferę.Wiele negatywnych emocji wzbudza także plan lekcji. Niby zwyczajna rzecz, ale co roku staje się powodem do narzekań. - We wtorek córka będzie kończyć lekcje po 14, a o 13.30 rozpoczyna tańce na drugim końcu miasta. W ubiegłym roku kończyła przed 12, a teraz pozmieniali. W głowach im się wszystkim przewracało. I co teraz? Mam ją zwalniać z ostatniej lekcji? - denerwuje się pani Karolina, mama trzecioklasistki.






