Więcej takich spotkań w Ekstraklasie! Hit kolejki nie zawiódł. Lech wywozi z Łodzi 3 punkty po golu, który... nie miał prawa paść. Widzew przegrywa 2:3. Tak oceniliśmy piłkarzy Lecha Poznań i Widzewa Łódź, w skali 1-6.
Bramkarz Widzewa, Bartłomiej Drągowski, grał fantastyczny mecz, raz po raz ratując swoją drużynę. Aż do ostatniej akcji Lecha... Relację z meczu znajdziecie pod tym linkiem, poniżej oceny piłkarzy Lecha i Widzewa.
LECH POZNAŃ:
Mateusz Lis: 1+. Zostawił Fornalczykowi tyle miejsca przy bliższym słupku, że można by tam urządzić imprezę masową, zaparkować samochód albo posadzić kilka drzew. Niedopuszczalny błąd. Już wcześniej był niepewny – a to łapał piłkę na raty, a to odbijał ją zamiast łapać, a to reagował w ostatniej chwili. Już wtedy było czuć, że coś wisi w powietrzu. Ale że zawali aż tak? Na koniec przebił go Drągowski.
Joel Pereira: 2. Przyczynił się do straty obu bramek. Nigdy nie bronił dobrze i nigdy dobrze bronił nie będzie, ale to, co zrobił w 26. minucie, to cyrk nawet jak na niego. Najpierw źle obliczył lot piłki, później za lekko zgrał ją do bramkarza i nie doszacował szybkości Fornalczyka. Wyszło na to, że zagrał mu piłkę w pole karne lepiej niż którykolwiek z jego kolegów z drużyny. I po chwili Fornalczyk zaliczył asystę przy kontaktowym golu. Przy drugiej bramce też stracił orientację, nie dogadał się z Mońką i nie nadążył za skrzydłowym Widzewa. W ofensywie - bez szału, brakowało mu precyzji przy dośrodkowaniach.






