Zalew jest tak urokliwy, że nie brakuje osób, które postanowiły, że zajmą brzeg na własną rękę. Są i tacy, którzy na tym zarabiają.
Nie wolno biwakować, rozbijać namiotów, ustawiać przyczep kempingowych. Nie wolno używać na wodzie i na lądzie pojazdów o napędzie spalinowym - punktuje regulamin opracowany przez Wody Polskie.
Rzeczywistość od lat jest jednak zupełnie inna. Przyczepy kempingowe wiją się wzdłuż brzegu. Quady czy motocykle rozjeżdżają leśne i polne ścieżki. Po wodzie mkną skutery wodne.
- Obserwuję to od lat - mówi nam kobieta, która wybrała się z psem na spacer. - Czasami trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby nie zostać przejechanym. Nie mam nic przeciwko odpoczynkowi ludzi nad wodą, ale tym muszą rządzić jakieś zasady - mówi.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.












