Po ogromnych problemach logistycznych drużyna Lecha Poznań z wielogodzinnym opóźnieniem dotarła na Wyspy Owcze, by zmierzyć się z KI Klaksvik w ramach III rundy eliminacji do Ligi Europy. - Mają jeden dodatkowy dzień odpoczynku, ale to było niepotrzebne - przyznał w rozmowie z WeszłoTV jeden z farerskich dziennikarzy.

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

W pierwszym meczu w Poznaniu mistrzowie Polski wygrali 1:0 i są bliżsi awansu do kolejnej, ostatniej rundy eliminacji do Ligi Europy. Przed rewanżem z KI Klaksvik w drużynie Nielsa Frederiksena zrobiło się bardzo nerwowo ze względu na poważne problemy z dotarciem na Wyspy Owcze. Ostatecznie "Kolejorz" zameldował się w tym kraju dopiero w czwartek 13 sierpnia po godzinie 16.

Zobacz wideo Żelazny szczerze o Lechu Poznań: Dzisiaj ten klub jest wzorem dla Legii

Dziennikarz z Wysp Owczych grzmi