Oczywiście, że się boimy, w każdej chwili coś może spaść. A tu nawet prowizorycznego schronu nie ma, w pole trzeba uciekać - opowiada pani Anna z niewielkiej, ocalałej stacji benzynowej w pobliżu Charkowa. Niedaleko od niej dron zabił kilka dni wcześniej polskiego wolontariusza

Korespondencja Charków - Czuchujiw

Droga z Połtawy do Charkowa to ok. 140 km. Oba miasta są największymi ośrodkami w północno-wschodniej Ukrainie, a trasa pomiędzy nimi to jeden z kluczowych szlaków zaopatrzenia ukraińskiej armii. Od kilku tygodni Rosjanie systematycznie niszczą stacje benzynowe pomiędzy nimi - zburzyli już 90 proc. z nich, zabijając kilku pracowników.

Stacja pani Anny położona jest ok. 15 km przed Charkowem. To dwa dystrybutory i niewielki budynek obłożony workami z piaskiem. Pomiędzy nimi okienko do obsługi klientów.

kalendarium