Na ekranie widać obraz z bezzałogowca, który atakuje jedną z rosyjskich ciężarówek. Auto jest coraz bliżej, zatrzymuje się, kierowca w ostatniej chwili wyskakuje z kabiny. "Gazeta Wyborcza" była świadkiem jednej z ukraińskich operacji dronowych.
Korespondencja ze wschodniej Ukrainy
Dwóch żołnierzy ustawia bezzałogowiec na niedużej platformie. Jesteśmy na wschodzie Ukrainy z jednym z oddziałów słynnej brygady „Ptaki Madiara".
- Przygotowujemy do startu! – mówi do mikrofonu przymocowanego do słuchawek wojskowych operator i łączy się z pilotem, który po starcie będzie kierował aparatem.
Wojskowy podnosi się zza laptopa stojącego na turystycznym stoliku pośród drzew, żeby zobaczyć, jak dron reaguje na zdalne komendy.








