Tylko w czerwcu smród roznosił się po Bielanach przez 62 godziny. A mieszkańcy od tego czasu zgłosili ponad 1500 "incydentów odorowych". Burmistrz wini Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania Miasta oraz przedsiębiorstwo BYŚ.

– W nocy obudził mnie odór zgniłych jaj, rozkładającego się mięsa, mleka i sera. To doświadczenie tak intensywne, że człowiek otwiera oczy w ciemności i chce uciekać. Tylko nie ma dokąd – żali się Jola, od 18 lat mieszkanka Radiowa (zachodniego skraju Bielan).

Tej nocy zapomniała zamknąć okna. Przez ostatnie tygodnie po zmroku - kiedy reszta Warszawy wietrzy mieszkania, ciesząc się chłodem - ona nerwowo sprawdza w aplikacji pogodowej, skąd powieje wiatr. Mieszka między zakładem gospodarki odpadami należącym do firmy BYŚ i drugim, miejskim. Jola wie, że wiatr z zachodu rozniesie po okolicy odór gnijącej trawy przetwarzanej w zakładach MPO, a ten z północy przyniesie jej smród zepsutego mięsa prosto od BYSIA. Tak czy inaczej, okna trzeba szczelnie zamykać.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.