Jeszcze kilka lat temu słyszeli, że na bagnach nic nie powstanie. Dziś na mokradła krubińskie mają wjechać buldożery, a mieszkańcy oskarżają władze o ignorowanie protestów i niszczenie przyrody. Spór o 10 bloków mieszkalnych podzielił Ciechanów, a ministerstwo wprawił w konsternację.
- Słyszy pan ten dźwięk? To klangor. Tak żurawie rozmawiają na bagnach - mówi mi pan Andrzej, który na osiedlu Krubin w Ciechanowie mieszka od początku lat 70. Wtedy Krubin był wsią. - Latem się tu pływało, a zimą jeździło na łyżwach. Po szkole stawialiśmy bramki z plecaków i graliśmy w hokeja. To były inne czasy, kiedyś na mokradłach było życie, człowiek był blisko natury. A jak się natura wkurzy, to woda nas zaleje - mówi.
Mokradła krubińskie to nieoficjalna nazwa terenu na skraju Ciechanowa. Nieco ponad 40-tysięcznego miasteczka półtorej godziny drogi na północ od Warszawy. Miasto sukcesywnie się wyludnia. Liczba mieszkańców spada - co roku ubywa sześć procent. Ale za to jest zielono i przytulnie. W ostatnich latach oddano do użytku Zielony Targ, miejski park botaniczny, rozbetonowano plac przed urzędem miasta i postawiono 100 mieszkań z TBS, a w czwartek, 14 maja, ogłoszono kolejną inwestycję - Park Kultury Młyn.












