Najpierw była Dolina Kościeliska, teraz Brzeziny. Dwa niedźwiedzie zginęły po zderzeniu z samochodami. Przyrodnicy przypominają: niedźwiedź nie zna granic parku ani znaków drogowych. Gdy wyskoczy z lasu, kierowca może mieć zaledwie ułamek sekundy na reakcję.
Niedzielny wieczór. Droga Oswalda Balzera w rejonie Brzezin. Jest po godzinie 19, kiedy młoda niedźwiedzica wychodzi z lasu wprost na jezdnię. Nadjeżdża Mercedes Vito. Kierowca nie ma praktycznie czasu na reakcję. Dochodzi do zderzenia, zwierzę zostaje ciężko ranne. Obrażenia są tak poważne, że pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego muszą podjąć decyzję o jego uśpieniu.
57 kilogramów – tyle ważyła młoda samica. Dla kierowcy zdarzenie kończy się bez poważnych obrażeń. Dla niedźwiedzicy – śmiercią.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY








