Jeszcze w maju pensjonaty notowały odwoływane rezerwacje, a właściciele obiektów turystycznych obawiali się najgorszego sezonu od lat. W Bieszczady wróciły jednak tłumy. Turyści oswoili strach przed niedźwiedziami, choć branża przekonuje, że problemów jest więcej niż tylko dzikie zwierzęta.

Na Połoninę Wetlińską w środę 12 sierpnia mogło wejść nawet tysiąc osób. Parking na Przełęczy Wyżnej był wypełniony po brzegi. - Turyści wrócili w Bieszczady - mówi Mirosław Piela, przewodnik bieszczadzki. Jak zauważa, ruch turystyczny wyraźnie zwiększył się pod koniec lipca. Tymczasem jeszcze kilka miesięcy temu prognozy były ponure. Nie udał się już majowy weekend, który tradycyjnie otwiera sezon turystyczny w regionie. Powodów było kilka. Długi weekend był krótszy niż rok wcześniej, a dodatkowo wybuchła panika związana z niedźwiedziami.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

MATERIAŁ PROMOCYJNY

nowe technologie