Zaciskali zęby i jakoś funkcjonowali do momentu, w którym ich zdrowie się zupełnie posypało. Przyjeżdżają do nas nauczyciele, urzędnicy, sprzedawcy... Cała Polska zagrożona przejściem na rentę.
Do sanatorium dwudziestosześcioletnią Katarzynę zawiozła ciocia.
– To musi mi pomóc – powiedziała dziewczyna, kiedy dojeżdżały.
Katarzyna od miesięcy nie była w stanie pracować, bo bała się wychodzić z domu.
– Czasem mogę normalnie funkcjonować, ale kiedy mam w życiu dużo stresu, na samą myśl o wyjściu z domu pocę się, mam duszności, zbiera mi się na wymioty. Otwieram drzwi na klatkę i się poddaję.









