- Męczy mnie to - powiedziała nam wprost Ewa Swoboda, gdy zapytaliśmy o przyklejoną jej łatkę ekscentryczki. Prawda o naszej sprinterce jest całkiem inna. Dziesięć lat temu miała 19 lat i została wicemistrzynią świata juniorek. Teraz, w Birmingham, wywalczyła dla polskiej lekkoatletyki pierwszy medal mistrzostw Europy 2026 - srebro. Ta długowieczność to nie przypadek.

Ewa Swoboda znakomicie wystartowała, a później utrzymała tempo na złoto niemal do ostatnich metrów. Na finiszu królewskiego sprintu na 100 metrów wyprzedziła ją tylko Amy Hunt. Brytyjka wpadła na metę z czasem 11,00 s. Tuż za faworytką gospodarzy – z wynikiem 11,02 s – finiszowała Polka.

- To jest najlepsze uczucie na świecie. Dawno mnie to tak nie cieszyło – mówiła na gorąco Ewa przed kamerą TVP Sport. - Obroniłam srebro, zrobiłam plan minimum na ten wyjazd – dodała.

Tatuaże i paznokcie to nie cała Swoboda

Dwa lata temu w Rzymie Swoboda po raz pierwszy została wicemistrzynią Europy. Oczywiście mowa o takim sukcesie wywalczonym indywidualnie, bo srebro ME Ewa miała już w 2022 roku w Monachium, tyle że w sztafecie 4x100 m. W dorobku 29-latki są też między innymi srebro halowych MŚ (2024 rok) oraz złoto (2019) i dwa srebra (2017 i 2023) z halowych ME.