10 sierpnia 2026, 16:20
Na dronie znalezionym na lotnisku w Lipsku śledczy znaleźli ślady DNA pokrywające się ze śladami zabezpieczonymi po podpaleniu w tym porcie lotniczym w 2024 roku - informują w poniedziałek niemieckie media, powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa.
GAZETA.PL
W lipcu 2024 roku na lotnisku w Lipsku zapaliła się paczka wysłana z krajów bałtyckich, która miała być przekierowana do samolotu. Zdaniem niemieckiego kontrwywiadu to Rosja najpewniej stała za incydentem związanym z wyposażoną w zapalnik przesyłką lotniczą. Tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i opóźnieniom lotów paczka wywołała pożar w magazynie firmy kurierskiej, a nie na pokładzie.
"Zanim paczka, od której zaczął się pożar na lotnisku w Lipsku, trafiła do kontenera, pracownicy prześwietlili ją skanerem. Potem otworzyli ją i sfotografowali. W środku była czarna poduszka – masażer, tubki z kosmetykami i dwa erotyczne gadżety" - opisywała wówczas "Wyborcza".














