Najczarniejszy scenariusz? Nawet gorzej, bo takiego nikt by nie wymyślił. Mateusz Gamrot po raz drugi w karierze przegrał przed czasem. Polak wyglądał wręcz porażająco słabo i został poddany duszeniem już w I rundzie przez Quillana Salkillda na gali UFC w Las Vegas. To definitywny koniec marzeń Gamrota o pasie mistrzowskim wagi lekkiej.

fot. Screen: Polsat Sport

Kolejna walka i kolejny test w postaci wschodzącej gwiazdy, chcącej do czołówki, zamiast rywala ze ścisłego topu. UFC wie doskonale, że Gamrot praktycznie nikogo nie odmawia i wykorzystuje to brutalnie. Polak jak dotąd z łatwością pokonywał Ludovita Kleina oraz Estebana Ribovicsa, pokazując im, że do absolutnie najlepszych w wadze lekkiej jeszcze sporo brakuje. Teraz do bram czołówki zapukał kolejny pretendent.

Zobacz wideo Siatkarze o Mistrzostwach Europy

Więcej niż test dla młodych? Trzeba było efektownie wygrać