- Za każdym razem sobie wmawiamy, że za rok będzie lepiej - stwierdził gorzko Jakub Popiwczak, który właśnie po raz trzeci przegrał finał Ligi Mistrzów. Bardziej pogodzony z losem był inny siatkarz Aluronu CMC Warty Zawiercie Jurij Gladyr, choć przegrał finał LM po raz czwarty z rzędu. A na kolejny może już nie mieć okazji.
- Aż się płakać chciało - podsumował Jurij Gladyr, omawiając fatalną frekwencję podczas Final Four Ligi Mistrzów. I nie jest przy tym zbyt litościwy dla organizatorów turnieju w Turynie. Za to z uśmiechem i dużą dozą autokrytyki 42-latek skomentował swoją obecność w Drużynie Gwiazd weekendowej imprezy.
Każdego przegrany finał LM bolał inaczej. Kadrowicz nie chce już słyszeć tych słów
Uśmiech Jakuba Popiwczaka, gdy przyszedł do dziennikarzy po finale Ligi Mistrzów, mógł być nieco mylący. Wystarczyło chwilę posłuchać libero reprezentacji Polski i Aluronu CMC Warty Zawiercie, by dostrzec, że kotłują się w nim rozgoryczenie i duma. Oba te odczucia były w pełni uzasadnione.






