Były polski mistrz świata wrócił do klatki. Nie tak miało się to skończyć
Jak po grudzie idzie na razie kariera Krzysztofa Głowackiego (2-2) w MMA. Na gali Babilon MMA 59 zmierzył się z byłym piłkarzem ręcznym Damianem Kostrzewą (1-2) i choć była to dopiero jego szósta walka w nowej formule, już po raz drugi jego starcie zostało uznane za nieodbyte. Co się stało?
fot. Screen: Polsat Sport
Po bogatej karierze pięściarskiej, w trakcie której Głowacki zdobył m.in. mistrzostwo świata WBO w wadze junior ciężkiej w 2015 roku (utracił je rok później na rzecz Ołeksandra Usyka), doświadczony zawodnik spróbował swych sił w MMA. Zaczął kapitalnie, bo pierwszą walkę dla organizacji KSW wygrał przez nokaut i to specyficzny, bo Głowacki znokautował przeciwnika mimo, iż wyprowadził cios leżąc na plecach (nagranie stało się światowym viralem). Potem było jednak już tylko gorzej. Kolejną walkę dla KSW (z Dawidem Kasperskim) przegrał, a w jeszcze następnej jego rywal Jordan Nandor wsadził mu palec w oko i starcie uznano za nieodbyte.
Zobacz wideo Anastazja Kuś: Mam nadzieję, że nawiążę rywalizację z Amerykankami






