Stado pulsuje, foki przewracają się na piasku, biegają po brzegu łachy, czasami podgryzają sąsadów. Sami Państwo zobaczcie.

Dlaczego foki upatrzyły sobie akurat łachę u ujścia Wisły? Bo tworzone z naniesionego przez rzekę pisaku wysepki znajdują się na tyle daleko od brzegu, że foki mają tam święty spokój. No i jedzenia sporo.

W miejscu, gdzie słodka woda Wisły miesza się ze słoną wodą Bałtyku tworzy się specyficzny ekosystem, który przyciąga morskie ryby. Foki polują tam na flądry, śledzie czy dorsze, a jeśli ruszą w głąb rzeki, łowią ryby słodkowodne: trocie czy sandacze.

Konkurencji nie ma. Rybakom i wędkarzom wstęp w te okolice jest wzbroniony. Tzw. Mewia Łacha - zmieniający nieustannie kształt skrawek lądu wyłaniający się z morza u ujścia Wisły (a w zasadzie na końcu jej Przekopu), między Świbnem a Mikoszewem, jest więc dla fok plażą i stołówką.

kalendarium