Słońce, plaża i niemal arktyczna kąpiel. Zimna woda w Bałtyku to nie wina pogody
13 czerwca 2026, 12:16
Polacy, a także coraz częściej obcokrajowcy, co roku tłumnie przybywają nad Bałtyk. Wylegują się na plaży, zajadają goframi i smażoną rybą, a zimna woda w morzu wcale ich nie odstrasza. Wiele osób po prostu doskonale wie, z czym będą mieć do czynienia, więc nie nastawiają się na ciepłe kąpiele. Ale niewiele zdaje sobie sprawę, skąd bierze się taka temperatura. Podpowiemy, że pogoda nie ma z tym nic wspólnego.
Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl
Walizka spakowana, w prognozach upały, bezchmurne niebo i idealne warunki na plażing. Oczekiwania są spore, bo nad Bałtykiem ma być jak w Toskanii, tylko z goframi i parawanami. Na miejscu wszystko się zgadza poza jedną drobnostką: morze okazuje się tak lodowate, że entuzjazm do kąpieli kończy się po kilku sekundach. I nie jest to przesada. W najcieplejszych miesiącach, czyli w lipcu i w sierpniu, jej temperatura oscyluje wokół 18 stopni Celsjusza. Tylko dzieci i nieliczni dorośli, zahartowani jak morsy, wskakują do wody z okrzykiem na ustach. Reszcie pozostaje grzanie się na ręczniku i szybkie orzeźwienie przy brzegu. Jak się okazuje, za ten termiczny zawód odpowiada pewne zjawisko - upwelling.









