W Warszawie prezydent Rafał Trzaskowski zrobił czystki w miejskich spółkach. Po postawionym ultimatum: praca w mieście albo partia, legitymacje rzuciło kilkunastu działaczy KO. Czy podobne ultimatum mogłoby dotknąć działaczy w Zielonej Górze?
W lipcu Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy postawił działaczom KO ultimatum. - Osoby zasiadające w zarządach i radach spółek mają czas do końca lipca na decyzję - albo praca, albo członkostwo w partii -zapowiedział prezydent Warszawy. Decyzja była efektem nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Po ogłoszeniu dymisji swoich wiceprezydentów, m.in. tych nadzorujących lecznice, Trzaskowski poszedł krok dalej. - Kwestia upartyjnienia spółek od lat rodzi emocje i wątpliwości. Kryzys musi wywołać refleksję i wymaga rozwiązań radykalnych. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że ludzie sprawują swoje funkcje wyłącznie dzięki swojej kompetencji i niezależności, a nie zasługom dla partii - powiedział Trzaskowski. W zarządach spółek miejskich było 14 członków partii. Wszyscy zrezygnowali z członkostwa, ale wielu członków rad nadzorczych wybrało partyjną legitymację.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







