Burmistrz Michał Wiśniewski domaga się ponad 43 tys. zł odszkodowania za niskie wynagrodzenie, jakie przyznali mu miejscy radni. Ich decyzję uznaje za polityczną; po raz drugi z rzędu nie udzielili mu wotum zaufania.

Burmistrz Wiśniewski pozwał własną gminę o wypłatę ponad 43 tys. zł odszkodowania za to, że rok wcześniej miejscy radni obniżyli mu pensję o ponad 3 tys. zł. Teraz domaga się, by sąd z powrotem podwyższył jego wynagrodzenie. Radni dostali pozew kilka dni temu, gmina ma dwa tygodnie, by na niego odpowiedzieć.

– Nie rozumiem, dlaczego burmistrz poszedł do sądu, zamiast zwrócić się do Rady Miejskiej o podniesienie wynagrodzenia. Postępowanie sądowe to niepotrzebne koszty dla gminy - mówi przewodnicząca Rady Miejskiej Karolina Komar-Osińska z Koalicji Obywatelskiej. A mieszkańcy komentują: "Zaciekle spory burmistrza i rady rodem z piaskownicy zawsze muszą się skończyć taką błazenadą. Odwołać oba te ciała bo widać, że wybraliśmy pajaców, którzy bawią się za nasze pieniądze".

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.