Wszyscy się spodziewali, że wejdzie prezes i powie: zdrada, kończymy z nimi, Antoni Macierewicz krzyknie: wszyscy won, a Tobiasz Bocheński zacznie bić brawo. No, ale stało się inaczej - "Wyborcza" odsłania kulisy posiedzenia komitetu politycznego PiS.

Wtorkowy wieczór miał przynieść rozstrzygnięcie w największej partii opozycyjnej. Do centrali PiS przy Nowogrodzkiej w Warszawie zjechali najważniejsi politycy, by formalnie przyklepać rozstanie ze środowiskiem Mateusza Morawieckiego. Pretekstem była odmowa podpisania deklaracji, że rezygnują ze stowarzyszenia i pozostają wierni partii. W grupie jest 39 posłów, jeden senator i trzech europosłów.

Wszyscy spodziewali się, że zrzeszeni w Stowarzyszeniu Rozwój Plus zostaną wyrzuceni z PiS. Jednak stało się inaczej. Do dziennikarzy wyszedł rzecznik PiS Rafał Bochenek i oświadczył: - Dzisiaj rozpoczyna się kolejny etap. Komitet zatwierdził listę osób, które nie złożyły oświadczeń albo złożyły je na nieprawidłowych drukach. Jest ich 44. Teraz komitet kieruje tę listę do rzecznika dyscypliny partyjnej, który będzie podejmował decyzje. Na tym rola komitetu się kończy. O ich losie indywidualnie będzie decydował rzecznik dyscypliny Karol Karski.

skrót wydarzeń wtorku