Pamiętam, że jako dziecko oglądałam "Odyseję" Konczałowskiego w telewizji. Odyseusz irytował mnie swoimi zdradami. W domu czekała na niego żona - co on sobie wyobrażał?
W 1997 roku Richard Nilsen pisał, że Odyseusz w interpretacji Armanda Assante mógłby usiąść na kanapie Oprah Winfrey i pogadać z nią o "procesie zdrowienia": "Assante nie ma pojęcia, kim jest Odyseusz. Nie wiem, jak bardzo inteligentny jest w życiu prywatnym, wiem tylko, że ta inteligencja nie mieszka w jego pustych oczach, kiedy toruje sobie drogę mieczem, zapewne myśląc jedynie o czeku".
O Eriku Robertsie w roli Eurymachusa, jednego z zalotników Penelopy, Nilsen też nie ma nic dobrego do powiedzenia. Szkoda. Roberts, spec od ról typów przebiegłych i śliskich, ma w "Odysei" Andrieja Konczałowskiego (rosyjskiego reżysera w latach 90. na gościnnych występach w Hollywood) najciekawszą rolę.
kalendarium
kuchnia










