"Odyseja" wywołała kontrowersje na długo przed premierą. Kiedy jeszcze nikt na oczy nawet zwiastuna nie widział, zaczęły się lamenty na to, że Christopher Nolan obsadził w roli Heleny Trojańskiej czarnoskórą aktorkę Lupitę Nyong'o. Wzburzenie wywołały też pogłoski o tym, że Achillesa gra podobno Elliot Page (uwaga, wciela się w zupełnie inną postać: żołnierza imieniem Sinon), bo nie przypomina Brada Pitta z "Troi".

Co się ludziom nie podobało w "Odysei" jeszcze przed jej premierą?

Na to wszystko nałożyły się narzekania na zbyt nowoczesny język w dialogach - Telemach mówi o Odyseuszu per "tata" - i akcenty brytyjsko-amerykańskiej obsady. Trochę mniej wspominano o tym, że w obsadzie nie ma żadnego greckiego aktora albo aktorki, ale można było o tym zapomnieć na widok pokazanych w zwiastunie kostiumów. Widzów zaniepokoiły też na wczesnym etapie zbroje greckich żołnierzy i olbrzymów, które części z nich wydały się śmieszne. Zwłaszcza prawicowo-konserwatywni amerykańscy komentatorzy życia publicznego, w tym nawet Elon Musk, już od kilku miesięcy boleli nad tym, że film Nolana nie będzie "poprawny historycznie" i wierny eposowi Homera.

Niezależnie od tego wszystkiego "Odyseja" poradziła sobie w kinach wyśmienicie. W premierowy weekend na całym świecie produkcja zarobiła 264 mln dolarów - to najbardziej dochodowa premiera w karierze Christophera Nolana. Jego najnowszy film jest też najwyżej ocenianą ze wszystkich jego produkcji na serwisie Rotten Tomatoes. Krytycy przyznali mu 95 proc. pozytywnych opinii, a widzowie 97 proc. Co więc najbardziej nie spodobało się w tej superprodukcji historykowi Przemysławowi Mrówce? Film wywołał gorącą dyskusję.