Prezes PiS wolał osłabić PiS niż wzmocnić Morawieckiego. Działa w interesie partii czy swoim?

- Już po wszystkim, tak się po prostu ułożyło – oświadczył Jarosław Kaczyński w piątek, niemal w samo południe. Niemal, bo spóźnił się 15 minut. Może czekał, kto jeszcze okaże mu lojalność?

„Się nie ułożyło", ale właściwie ułożyli to tak pospołu Kaczyński z Mateuszem Morawieckim.

Prezes na czwartkowe spotkanie z Morawieckim, to spotkanie ostatniej szansy, nie przyszedł sam, a z wrogami byłego premiera - Jackiem Sasinem i Piotrem Milowańskim, sekretarzem generalnym partii. To pokazuje, że Kaczyński nie ma do niego za grosz zaufania. Chciał mieć świadków, więc było trzech na jednego. Sasin dowcipnie tłumaczył potem, że Morawiecki się pomylił, że to będzie spotkanie w cztery oczy, bo było w cztery osoby. Naiwniak z tego premiera i tyle.

skrót wydarzeń dnia