W jednej z warszawskich podstawówek są klasy, które mają nawet połowę dzieci z Ukrainy i innych państw. - Wydawało nam się, że dzieci same się zintegrują. Okazało się, że to tak nie działa - mówi ekspert Ukraińskiego Domu.

"W niektórych klasach połowa uczniów to dzieci z Ukrainy" – napisał do "Stołecznej" rodzic ucznia ze Szkoły Podstawowej nr 191 przy ul. Bokserskiej na Służewcu. Jego zdaniem tak duża koncentracja uczniów z jednego kraju utrudnia integrację i może wpływać na warunki nauki. Twierdzi też, że część polskich rodziców z tego powodu wybiera dla swoich dzieci inne szkoły. „Nikt nic z tym nie robi. Każdy udaje, że problemu nie ma" – zarzuca.

Autor mejla przekonuje, że władze oświatowe powinny przyjrzeć się, jak uczniowie cudzoziemscy są rozmieszczeni w warszawskich szkołach. Jego zdaniem chodzi też o dobro dzieci ukraińskich i stworzenie im lepszych warunków do integracji.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny