Wiem, że dzieci z problemami zdrowotnymi jest dużo - w Ukrainie, w Polsce, na całym świecie. Nie dam rady pomóc wszystkim. Ale bardzo zależy mi, by ukraiński obrońca, który przelewa krew za Ukrainę i za nas, nie został sam - mówi dr Michał Musielak z Instytutu Matematyki i Fizyki Politechniki Bydgoskiej.
- Jestem nauczycielem akademickim i od początku pełnoskalowej wojny wolontariuszem na rzecz Ukrainy - opowiada Bydgoszczanin. - Od prawie 3 lat wspieram ukraińskich żołnierzy wyposażeniem, prowadzę zbiórkę na samochody, drony inny niezbędny im sprzęt. Oni walczą o wolność swojego kraju, a pośrednio także o nasze bezpieczeństwo.To robi wrażenie, zwłaszcza gdy umundurowani żołnierze nagrywają filmiki z podziękowaniami za wsparcie ich wojennego wysiłku. Ta zbiórka jednak będzie zupełnie inna, prywatna - podkreśla Michał Musielak. - Założyłem oddzielną mniejszą zbiórkę na leczenie Mii. Jak na wszystkich moich zbiórkach dla Ukrainy, każdy wydatek planuję drobiazgowo udokumentować - zapowiada.
Mia urodziła się rok temu, bez nerki i nadnercza. Ma napady epilepsji i przypadki utraty przytomności. Cały czas jest diagnozowana, niedawno okazało się, że w mózgu dziecka zbiera się płyn, który może mieć bardzo negatywny wpływ na jego rozwój. Dziewczynka dostała skierowanie do kliniki neurologicznej w Użhorodzie, ale leczenie w niej jest odpłatne. Mia jest córką Tatiany i Serhija, żołnierza 123. Brygady Batalionu "Mariupol".












