Gdy po śmierci Marka przyjechaliśmy do szpitala w Lublinie, pani doktor zapytała sekretarkę, czy niszczarka jest sprawna i przekazała jej plik dokumentów - opowiada brat zmarłego.
Akt zgonu wypisano w środę, 1 lipca o godz. 7:15. Pacjent zmarł na oddziale psychiatrycznym ogólnym IV Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie.
- Kiedy z córką Marka przyjechaliśmy na oddział szpitala po jego rzeczy, coś było nie tak. Atmosfera duszna, wszyscy na nasz widok kierowali oczy w podłogę. Niespodziewanie pani doktor zapytała sekretarkę, czy niszczarka jest sprawna. Kiedy uzyskała odpowiedź twierdzącą, przekazała jej plik dokumentów - opowiada brat Marka Wereski.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny







