Pan Marek na 43 godziny został przywiązany do łóżka pasami bezpieczeństwa. Nie przeżył
- Gdy po śmierci Marka przyjechaliśmy do szpitala w Lublinie, pani doktor zapytała sekretarkę, czy niszczarka jest sprawna i przekazała jej plik dokumentów - opowiada brat zmarłego.