Putin stara się, by "wybory" w Rosji były nie tyle czyste, co sterylne - wolne od wirusów pacyfizmu i krytyki władz. Dlatego uciekając się do misternej intrygi, zabronił politykowi Borysowi Nadieżdinowi kandydować do Dumy.
W sądzie w podmoskiewskim Dołgoprudnym było w piątek i śmiesznie, i strasznie. Sądzony tam z paragrafu „ekstremistycznego" 63-letni niegdyś niemal kandydat na prezydenta Rosji pod wpływem emocji zasłabł. Trzeba było wzywać pogotowie, ratować człowieka.
Ale sytuacja, choć poważna, była też groteskowa. Polityk został bowiem oskarżony na podstawie paragrafu 20.3 Kodeksu Postępowania Administracyjnego o „propagandę i publiczne demonstrowanie symboliki nazistowskiej czy organizacji ekstremistycznych". Poszło o to, że na koncie Nadieżdina w Telegramie kiedyś było odesłanie do streamu znajomej, gdzie przez 10 sekund widoczny był wizerunek zamordowanego w putinowskim łagrze opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.
dla klubowiczów
kalendarium













