Pierwsze w czasie wojny "wybory" do Dumy mają być we wrześniu. Nastroje i sytuacja w Rosji tak im nie sprzyjają, że na Kremlu rozważają, czy całego przedsięwzięcia nie odłożyć.

Styl demokracji po putinowsku jest taki, że wszelkie „operacje elektoralne" (poza kolejnymi reinstalacjami na tronie samego Putina) świat przywykł z pewną ironią lekceważyć.

Tym razem jednak rzecz ma się bardziej poważnie. „Wybory" siłą faktu stają się ogólnonarodowym referendum na temat trwającej od czterech i pół roku wojny. A jak to celnie ocenił Maksim Reznik, polityk demokratycznej (wciąż nie do końca dobitej) partii Jabłoko, „w społeczeństwie rośnie potrzeba publicznego wyrażenia niezadowolenia".

kalendarium

Kultura