Argentyna człapie po boiskach USA, Kanady i Meksyku, i choć doczłapała aż do półfinału, jej selekcjoner zastanawia się nad wycofaniem z podstawowej jedenastki gracza tak emblematycznego jak Rodrigo De Paul. "To tylko mecz, nic więcej" - mówi Lionel Scaloni przed starciem z Anglikami. Czy jednak sam w to wierzy?
- Nareszcie wracamy na swoje miejsce. Po 24 latach oczekiwania – mówił z dumą pomocnik Javier Mascherano. Był 5 lipca 2014 roku, w Brasilii Albicelestes pokonali Belgię 1:0 po golu Gonzalo Higuaina i awansowali do półfinału mistrzostw świata. Poprzednio byli na tym poziomie w 1990 roku we Włoszech, z Diego Maradoną w składzie. Przegrali potem finał z Niemcami 0:1, po kontrowersyjnym rzucie karnym w 85. min.
Imponująca passa Argentyny
Nadeszły później wieki ciemne, gdy piłkarze Argentyny notorycznie zawodzili swoich kibiców. W USA w 1994 i we Francji w 1998 odpadli w 1/8 finału, w Korei i Japonii (2002) nie wyszli z grupy, w Niemczech i RPA (2006 i 2010) dotarli do ćwierćfinału, by w Brazylii wrócić wreszcie do strefy medalowej. Skończyło się na wicemistrzostwie świata, po porażce z Niemcami w finale 0:1. Tym razem po dogrywce i bez kontrowersji.
Tamte 24 lata oczekiwania na sukces głęboko kontrastują z teraźniejszością. Od 2019 roku Argentyna nie przegrała meczu w fazie pucharowej wielkiego turnieju. Wygrała Copa America 2021, mundial w Katarze i ponownie mistrzostwa Ameryki dwa lata temu. Doliczając do tego spotkania z Republiką Zielonego Przylądka, Egiptem i Szwajcarią na trwającym właśnie turnieju, daje to 13 kolejnych zwycięstw. Można do nich doliczyć triumf w meczu nazywanym Finalissima (pojedynek mistrzów Ameryki Płd. i Europy) nad Włochami w 2022 roku.












