Bez fenomenalnego Ángela di Marii, z 39-letnim Leo Messim i występującym w amerykańskiej MLS Rodrigo de Paulem Argentyna nie jest chyba aż tak mocna, jak na mundialu w Katarze. A może jej siłą jest ktoś niedoceniany?

Nominacja Lionela Scaloniego na selekcjonera Argentyny była w jakimś stopniu aktem desperacji. Pod wodzą Jorge Sampaolego Albicelestes przegrali z Francją 3:4 w 1/8 finału mundialu w Rosji. Sampaoli pracował z drużyną narodową niewiele ponad rok, Scaloni był jego asystentem. 2 sierpnia 2018 roku młody trener dostał posadę tymczasowo i dopiero w listopadzie ogłoszono, że zostanie na stałe.

Jedyny taki selekcjoner Argentyny

Logika kontrowersyjnego prezesa argentyńskiej federacji Claudio Tapii, od lat oskarżanego o korupcję, była oczywista. Oddał pogrążoną w odmętach kryzysu drużynę narodową w ręce skromnego, spokojnego i ambitnego człowieka. Takiego, który gotowy jest oddać zespołowi całe serce, bo praca z kadrą jest dla niego największym zaszczytem. I nie będzie się kłócił o wysokość zarobków. Tapii nie stać było na zatrudnienie trenera z głośnym nazwiskiem.