Prezeska spółdzielni we Wrocławiu zawzięła się, zebrała od ludzi materiał dowodowy i wystąpiła o kontrolę do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

– Kiedy wysiadam z autobusu na przystanku przy ul. Hynka, czuję, że jestem już w domu – mówi pani Marta.

Wraz z grupą mieszkańców Gądowa Małego zaangażowała się, by odpowiedzialne za ochronę środowiska służby skutecznie zadziałały. Od lat na osiedlu czuć odór. Na internetowych forach ludzie wciąż piszą, że nie mogą oddychać, drapie ich w gardła, oczy łzawią.

"Całe osiedle śmierdzi spalonymi kablami, zwłaszcza w nocy" - tak ten zapach określiła jedna z osób."

Mateusz: - Nie mam specjalistycznej wiedzy ani pomiarów, ale jako mieszkaniec mogę powiedzieć, że zapach jest wyraźnie wyczuwalny i uciążliwy. Jest przykry, chemiczny, metaliczny, bardziej kojarzy się z przemysłem niż ze zwykłym miejskim powietrzem. Najczęściej czuję go rano i wieczorem, szczególnie przy bezwietrznej pogodzie. Jest to uciążliwe, bo ma się poczucie, że powietrze na zewnątrz nie jest normalne ani świeże - nawet jak na Wrocław, gdzie jakość powietrza na co dzień i tak bywa słaba. W takich momentach otwarcie okna nie daje wrażenia przewietrzenia mieszkania, tylko raczej wpuszczenia do środka nieprzyjemnego zapachu. Taki zakład nie powinien znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie bloków mieszkalnych, a jeżeli już to szczególny nacisk powinien zostać położony na bezpieczeństwo i komfort mieszkańców.